Google+ Followers

środa, 15 maja 2013

"Zimna Zośka" mija, więc sadzimy!

Pogoda sprzyja sianiu, sadzeniu i porządkowaniu. Fachowcy od pogody twierdzą, że przymrozków już nie będzie, więc doniczki i skrzynki z kwieciem wszelkiej barwy mogą już lądować na balkonach, tarasach i parapetach. Nie bójmy się, im więcej, tym lepiej! I to nie tylko dla nas, bo odizolujemy się w ten sposób od hałasu i spalin, wyprodukujemy bowiem naturalne zielone kurtyny. Okazuje się, że nawet jeden kwiat posadzony w mieście może pomóc owadom. Choćby pszczołom, które - choć pracowite i wytrzymałe - muszą mieć miejsca na międzylądowanie, gdy zmierzać będą do uli.

Całe dzisiejsze popołudnie grzebałam w ziemi. Nie mam pola, tylko trochę skrzynek i doniczek. Ale kwiaty i zioła już potrzebowały ludzkiej ręki. Pelargonie też w końcu wylądowały w miejscu docelowym. Trochę się "wyciągnęły", szczególnie jedna. Ale słońce ją wzmocni. Teraz jednak jest wyższa od komina.



Jutro prac ciąg dalszy. Muszę posiać fasolę. Mam własną, zebraną ze strąków, które urosły na moich oczach. Już namoczona, by do lipca znów stworzyła zieloną ścianę.

Chciałabym zarazić kwiatowym wirusem jak najwięcej osób. Uwierzcie, brak czasu, brak wiedzy i doświadczenia to naprawdę marna wymówka. Ja nieraz też nie nadążam, widać, że miałam przerwę w pisaniu, bo pochłonęły mnie inne zajęcia. Wiadomo, ręce każdy z nas - póki co - ma tylko dwie. Jednak warto zacząć choćby od jednej roślinki, by spróbować swoich sił, by się cieszyć każdym pąkiem, który niemal na naszych oczach rozwinie się w piękny kwiat. Raz posadzony, wymaga potem tylko regularnego podlewania i dokarmiania od czasu do czasu nawozem, który polecą nam w każdym sklepie ogrodniczym lub w kwiaciarni.
Im więcej takich doniczek postawimy w swoim najbliższym otoczeniu, tym będzie bardziej kolorowo. Natura w mieście czuje się naprawdę jak w domu. O ile pozwolimy jej wrócić. Ona wszak tu była. Jeszcze przed nami. Przed kosiarkami, piłami, betonem, asfaltem i samochodami.

niedziela, 5 maja 2013

Zielony megakącik

Wczorajsze majowe popołudnie spędziłam w zieleni. Zadbałam o moich podopiecznych. Wysiani parę tygodni temu, pilnie wymagali przesadzenia, bo było im zbyt gęsto w pojajecznych wytłaczankach. 

Skoro na razie nie ma szans na dwa tysiące pelargonii, będą więc aksamitki, by na ulicach nie było wyłącznie betonowo. Na zdjęciu widać aksamitkowy tłumek. Kubeczków i pojemniczków jest 130, więcej nie udało mi się zgromadzić, ale roślin więcej, niektóre nie rosną pojedynczo. Jeszcze w maju powędrują w świat, by ubrać moje miasto w kwiaty. 

Tak prezentuje się plantacja, gdy patrzy się na nią z zewnątrz. 


A tak wygląda domowy zielony kącik od środka.


Tym, którzy chcieliby jeszcze wyhodować własne aksamitki, przypominam, że mogą to zrobić w drugiej połowie maja. Nasiona wystarczy wysiać,  nieważne czy do pojemnika, czy do gruntu, czy do naprawdę wypasionej doniczki. Jeśli wzejdą i będzie ich za dużo, trzeba je przerwać; nadmiar można posadzić w innym miejscu. Kilka tygodni później zakwitną i będą obecne aż do pierwszych przymrozków. Nie są szczególnie wymagające, trzeba je tylko regularnie podlewać i  usuwać przekwitłe kwiatostany. A jeśli chcemy w następnym sezonie znów się nimi cieszyć, możemy zebrać nasiona. To spora satysfakcja. Dzielił się nią wiele lat temu pewien działkowicz, chwaląc się dorodnymi pomidorami. "Pani, to z własnego nasienia!" - mówił z dumą, więc przytaczam tę anegdotę, bo jest zabawna. Ale wiele też mówi o tym, jak czuje się ogrodnik, który może obserwować życie rośliny od suchej drobinki po okaz w pełnym rozkwicie. Obcowanie z naturą, nawet jeśli to jeden kwiatek na parapecie, daje naprawdę wiele radości.








sobota, 4 maja 2013

Tulipany trafiły na ulice

Nim zakwitną te najprawdziwsze wiosenne tulipany, za którymi tak tęsknimy, to tu, to tam "wyrosło" pięćdziesiąt własnoręcznie wykonanych namiastek. By pokazać, jak łatwo ubrać miasto w kwiaty, i żeby było po prostu kolorowo.





środa, 1 maja 2013

Ubierz swoje miasto we flagi

2 maja obchodzimy Dzień Flagi. Nie wiem, gdzie obecnie można kupić biało-czerwoną, bywają w sklepach, gdy Polaków ogarnia szaleństwo sportowych wydarzeń. Teraz jakoś trudniej natknąć się na jakiekolwiek flagi. Dlatego, by móc ozdobić balkon, wyciągnęłam dzisiaj po południu maszynę do szycia i skrawki białej i czerwonej tkaniny. Moje flagi już są na balkonie. Tłem dla nich są białe i czerwone kwiaty - szałwia, stokrotki, bratek. Trzeba umieć sobie radzić, gdy chce się uczcić to nasze młode święto.